Piszę to kilka godzin po zimowym przesileniu, słońce ponownie się narodziło a światło na jakiś czas bierze górę. Od dziś dzień jest dłuższy od nocy. Byłem w lesie, w miejscu które od dłuższego czasu jest dla mnie swoistym kanałem do transformowania przeróżnych potencjałów....
Więc poszło dziś drzewo... Z Fehu, z Ingwaz i Mannaz, poszło poprzez ogień, wypaliło się, utrwaliło.
Poszły muszle z Jawy, do ziemi, długo ze mną były.
Do ziemi, pod nogi w okolice korzeni - tam gdzie jest opoka, tam gdzie się jest zawsze gniazdo.
Do matki matek poszły też Fehu na kamieniu za ręke z Algiz.
Woda, tak czuła i delikatna, pełna nurtu ale też spokojna, przyjmuje formę tego w co jest wlana, kropla drąży kamień. Cierpliwa, jest początkiem. Jest podstawą.
Mówią, patrz na wodę, ucz się od wody. W wodzie Algiz też poszło, na ziemię, po kamieniach.
Zostawiłem też pióra króla rybaków, piękne niebieskie. Na pożegnanie...
Mam kryształy, sporo. Uważam je za bezbłędne. Piękne, wyglądają jak krople wody. Z różnych gór, od różnych ludzi. Kochają słońce i są chłonne jak mało co... Ot takie małe bateryjki. Można nimi ładować, a można też nimi rozładowywać. Pełne, ale też pustę. dynamiczne.
Spacerowałem po warszawie przepełnionej ludźmi, spacerowałem spokojnie aby w pewnym momencie musieć przyśpieszyć, poczułem że są rzeczy nie możliwe, że jestem ograniczony.
No właśnie ale przez w rzeczy samej - same rzeczy.
Te zagęszczone fotony przywiązują nas, albo my się sami nimi zakotwiczamy. Minimalizuje swój zasób materialny od dłuższego czasu, wybierając tylko te materie które są wystarczająco dynamiczne żeby nie pozostawiać za sobą smug przywiązań. Zajmowałem się ładowaniem przedmiotów, magazynowaniem sił. Aby potem je uwalniać, transformować i kierunkować. Jednakże to też rzeczy.
Słońce spotkało dziś w koniunkcji księżyc, co oznacza na naszej planecie nów. Nów na koziorożcu.
Moją ambicją i decyzją jest pozostawić zabawę z rzeczami tym którym sprawia to przyjemność, a siebie skierować głębiej w stronę pracy na dynamiczniejszych matrycach, bez zbędnych dociążeń.
Jak już pisałem spacerowałem po warszawie, i musiałem nagle przyśpieszyć. Więc przyśpieszyłem, ale z oddechem.